Latająca panda

Mieszkam na wsi. To fakt z mojego życia, który w opisie mojej osoby mógł się nie pojawić. To nie jest zwykła wieś. Mamy tu domek, stodołę i podwórko. I mamy kury. Biegają sobie po podwórku, zajadają się różnymi smakołykami, wysiadują jajka, a jedna z nich bardzo głośno krzyczy, co czasem podrywa mnie z łóżeczka i budzi mnie z moich licznych drzemek w ciągu dnia. Ale czemu nasza wieś jest taka wyjątkowa? Już tłumaczę.

Otóż pewnego razu, gdy byłam świeżo po kąpieli i spokojnie sobie dyndałam na wietrze, w celu wysuszenia mojego ślicznego futerka, zobaczyłam coś, co mnie bardzo zaskoczyło! Otóż, bardzo wysoko nad moją głową, zauważyłam postać bardzo podobną do mnie! Była tylko trochę większa i chudsza! Też była czarno-biała, miała dłuuugie nogi i piękne czarne oczy. Tylko nie miała łóżka i siedziała w gnieździe, co od razu podpowiedziało mi, że pewnie jest to ptak! Ale jaki piękny! Całkiem tak, jak ja! I chyba trochę młodszy, bo ja to już na przykład chodzę sama, a on się nigdzie nie ruszał, cierpliwie czekał na swoją mamę i od czasu do czasu śmiesznie podskakiwał, jakby chciał latać. A mama, jak to mama, przynosiła mu jedzenie, które, jak zauważyłam, wyciągała sobie z ust, co było trochę ble. Moja mama tak nie robi. My to sobie czasami pijemy herbatkę na niby i mi to wystarcza. Trochę to dziwne było spotkanie, ale wiem, że podczas mojej najbliższej podróży mogę spotkać również inne, dziwnie zachowujące się kuzynki. Miło było poznać swojego pandziowego kuzyna ze skrzydłami. I to tak podobnego!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *