Latac każdy może…

 

Cześć!

Muszę się wam pochwalić!

Będę leciała bardzo daleko i być może bardzo wysoko. Może nawet dolece na księżyc. Dziś, tak naprawdę pierwszy raz leciałam. Nie spałam prawie całą noc, bo wiem, że przecież Pandy nie latają. Na pewno nie takie jak ja. Jestem za mała, nie mam skrzydełek i jestem trochę zbyt okrągła żeby tak lecieć, jak moi pandziowi kuzyni. Na lotnisku byłam bardzo wcześnie, albo bardzo późno, bo  na dworze jeszcze było ciemno, ale też już robiło się jasno.

Na miejscu kilka osób sprawdziło na zdjęciu czy ja to ja. Tacy panowie w zielonych ubraniach przyjrzeli się co mam w moim plecaczku, wysłałam swój bagaż do bagażnika i wsiadłam do brzucha takiego wielkieeeego ptaka. Kilka chwil później zaczynaliśmy wzbijać się w powietrze! Jejku, wtedy to już się bardzo źle czułam. Tak mnie wgniotło w fotel, że podnieść się nie mogłam żeby zobaczyć co się dzieje za oknem. Zakręciło mi się w głowie. W brzuszku zaczęło mi śmiesznie podskakiwać i w ogóle było jakoś dziwnie. Ale wiecie co? Okazało się, że to tylko chwilowe! Byłam głupiutka, że się bałam i tak długo w nocy nie spałam. I wiecie co jeszcze? W chmurach słońce wchodzi wcześniej! Naprawdę! Strasznie się cieszę, bo dzisiaj lecę raz jeszcze!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *